Spoty „Łódź Kreuje” to była dobra robota

Agencja K2 zdobyła brąz w konkursie Klubu Twórców Reklamy w kategorii marketing miejsc za 4 spoty telewizyjne i krótki (5 minut) film dokumentalny o Łodzi. Miały one promować Łódź jako Centrum Przemysłów Kreatywnych. Możecie je zobaczyć na końcu wpisu. Przy tej okazji chciałbym wrócić do dyskusji na temat ich jakości.

Według informacji podanych na stronie z wynikami konkursu, strategia agencji polegała na tym by:

Opowiedzieć prawdę o Łodzi, nawet jeśli ta prawda nie jest wygodna. Pokazać słabości Łodzi jako źródło jej siły.

Przesłaniem kampanii miało mieć wydźwięk:

Kreatywna siła Łodzi ma swoje źródło właśnie w jej upadku.

Zaprezentowane we wrześniu 2012 spoty Łodzi wzbudziły oczywiście kontrowersje, ze względu na koszt (300 tys. zł) i koncepcję (pokazywanie brudnego, szarego i opustoszałego miasta). Pojawiły się też zarzuty o promowanie prywatnych inicjatyw na koszt miasta, w końcu w każdym filmie o Łodzi opowiadał ktoś, kto odniósł tu sukces na jednym z czterech pól: turystyki, gospodarki, kultury lub edukacji.

Wydaje mi się jednak, że agencja dobrze wywiązała się z zadania. Bo co jeszcze mogła pokazać udowadniając, że Łódź jest miastem przemysłów kreatywnych? Akademię Sztuk Pięknych i szkołę filmową? W sumie nic nadzwyczajnego. Festiwale designu, fotografii, mody? To już prędzej, ale to tworzyłoby w pewnym sensie błędne koło – urząd miasta dotuje festiwale, które w zamian mają promować Łódź, a potem wydaje kolejne pieniądze na ich promocję. Ta koncepcja też więc musiałaby odpaść. Innej drogi niż obraną przez K2, czyli pokazania kreatywności na przykładzie konkretnych ludzi, nie widzę.

Spoty pokazały prawdę o Łodzi, która jest miastem obdrapanym, miejscami niszczejącym, opustoszałym, ale jest dla niej nadzieja dzięki obecności kreatywnych ludzi, którzy pokazują, że na zaniedbanych ścianach można zrobić galerię murali, a zrujnowane budynki odzyskać na potrzeby kultury, rozrywki czy biznesu. W tym miejscu pojawia się pierwszy zarzut wobec spotów, że pokazały szarą Łódź. Trzeba jednak pamiętać, że aby pokazać sukces młodych i kreatywnych, musiał on być przedstawiony na odpowiednim tle. Cóż to za osiągnięcie namalować murale w pięknym i zadbanym mieście street artu? Co to za sukces prowadzić biznes w świetnie prosperującej ekonomicznie metropolii? Żeby przykłady kreatywnych ludzi kultury, biznesu czy społeczników trafiły do wyobraźni odbiorców, musiały mieć przygnębiające tło. Bądźmy jednak szczerzy – autorzy klipów nie musieli się nad tym elementem napracować – Łódź taka jest. Jedyny sposób w jaki realnie pomaga kreatywnym to właśnie poprzez swoje ułomności – gdzie nie spojrzeć jest coś do zrobienia i poprawienia, także młodzi, ambitni mają ogromne pole do popisu…

Również nietrafiony jest zarzut o promowaniu prywatnych przedsięwzięć. A jakie miały być w klipach? Wymyślone? To dopiero byłaby katastrofa. Natomiast jeśli chodzi o cenę, 300 tys. zł nie wydaje się jakoś specjalnie wygórowaną stawką. Filmy są naprawdę dobrze zrobione, koncepcja jest spójna. Takich rzeczy nie wymyśla się w tramwaju czy przy kawie przed telewizorem. Z resztą, nawet jeśli Łódź przepłaciła, to przynajmniej za dobry produkt, bo taki na pewno dostarczyła agencja K2. To znacznie lepiej, niż gdyby UMŁ miał zaoszczędzić i dostać słabe kreacje. Lepiej z mądrym stracić, niż z głupim zyskać.

=====
Zobacz o czym jeszcze piszę na blogu: Ludzie i tematy.
Zapraszam także do kalendarium wydarzeń politycznych.