Follow @tomekskupienski

Krzysztof Kwiatkowski [WYWIAD]

Autor: Tomek Skupieński Marzec - 9 - 2012
  • Fan Page:
  • Post:
  • Tweet
  • Fan Page:
  • Post:
  • Tweet

Zapraszam do lektury mojego internetowego wywiadu z Krzysztofem Kwiatkowskim, posłem Platformy Obywatelskiej, w poprzedniej kadencji ministrem sprawiedliwości.

Krzysztof Kwiatkowski jako szef resortu sprawiedliwości zbierał bardzo dobre oceny. Brak jego nazwiska na liście ministrów ogłoszonej przez premiera po wyborach, był dużą niespodzianką. Przyszła rola Kwiatkowskiego w rządzie i PO jest obiektem licznych spekulacji. Mówi się, że jest szykowany na następcę Donalda Tuska na stanowisku szefa partii.

Tomek Skupieński: Ma pan opinię pracowitego człowieka. Jak wyglądają dzień i tydzień pracowitego posła? Spotyka się pan w ogóle ze swoimi wyborcami w biurze lub terenie?

Krzysztof Kwiatkowski: Niezależnie od sprawowanej funkcji, priorytetem w mojej działalności publicznej zawsze była służba ludziom. Staram się rozwiązywać problemy, z którymi do mnie przychodzą. Dlatego tak ważne są spotkania z mieszkańcami zarówno na dyżurach w łódzkim biurze poselskim, jak i podczas różnych wydarzeń w tzw. terenie. Jest to czasami trudne ze względu na często odbywające się posiedzenia Krajowej Rady Sądownictwa, której jestem członkiem, prace komisji kodyfikacyjnej czy Łódzkiego Zespołu Parlamentarnego, ale robię wszystko żeby mieć stały kontakt z wyborcami.

TS: Założył pan blog w serwisie Tomasza Lisa NaTemat.pl. To kolejne po Facebooku, Twitterze i stronie www, miejsce Pańskiej aktywności w sieci. Dlaczego internet jest dla pana tak ważny?

KK: Bo jest jednym z kanałów codziennych rozmów z moimi wyborcami. Uważam, że portale internetowe to nie słup ogłoszeniowy, na którym wywieszamy komunikaty informujące o naszej działalności, ale miejsce rozmów i kontaktów z ludźmi. Dlatego staram się zawsze odpisywać na wiadomości, które przesyłają do mnie użytkownicy portalu facebook czy innych, na których jestem aktywny. Jestem w stałym kontakcie z Internautami.

TS: Jest pan prawnikiem. Nie denerwuje pana ostatni zamęt w stanowieniu prawa w Polsce? Chodzi mi o bałagan z listą leków refundowanych czy wprowadzaniu ACTA? Czy zmiany legislacyjne nie powinny być lepiej przygotowywane?

KK: Nie ulega wątpliwości, że stanowione przez nas prawo powinno być bardzo dobrej jakości. Podam panu przykład. Kiedy podczas posiedzenia komisji kodyfikacyjnej reprezentant rządu przedstawiał projekt posiadający szereg niedoróbek – zwróciłem uwagę, że musi zostać dopracowany i podjąłem decyzję o przeniesieniu jego rozpatrzenia na kolejne posiedzenie komisji.

Ten czas wykorzystałem do tego, aby wraz z innymi posłami poprawić projekt. Przedstawiciel rządu stwierdził, że jest wdzięczny za to, że teraz przepisy są zdecydowanie lepsze.

Nie ma mojej zgody dla uchwalania wadliwego prawa, które przynosi złe skutki dla tych, którzy muszą go przestrzegać.

Warto natomiast przypomnieć, że dokument ACTA nie trafił do parlamentu, trudno więc w tym wypadku mówić o prawnym zamęcie.

TS: Minister sprawiedliwości Jarosław Gowin zapowiada otwarcie dostępu do wielu zawodów, m.in. walkę z korporacjami prawniczymi. Mówi, że na „zmiany nie zdecydowałby się żaden minister prawnik”. Pan był ministrem prawnikiem, czyli też jednym z tych, którzy zaniechali zmian na rzecz otwarcia zawodów prawniczych?

KK: W pytaniu zawarta jest nieprawdziwa sugestia, ponieważ minister Gowin wielokrotnie podkreślał, że w zakresie otwarcia zawodów prawniczych wykonana została za mojej kadencji ogromna praca, która zaowocowała liczbą około 19 000 młodych ludzi odbywających aplikacje w roku 2011.

Wprowadziliśmy czytelne kryteria państwowych egzaminów aplikacyjnych. Fakty i liczby mówią same za siebie. W przeciwieństwie do wielu innych ministrów poprzednich rządów, którzy wiele mówili o otwarciu dostępu do zawodów prawniczych, ja ten dostęp realnie otworzyłem.

Chcę też przypomnieć o rewolucji informatycznej w polskim wymiarze sprawiedliwości – stworzenie e-sądu, do którego w roku 2011 wpłynęło prawie 1,9 mln spraw, internetowy dostęp do ksiąg wieczystych, system dozoru elektronicznego czy nagrywanie na salach rozpraw. Te wszystkie zmiany zmodernizowały wymiar sprawiedliwości, który do tej pory przez wielu był uznawany za instytucję zbyt konserwatywną.

TS: Czy obserwuje pan prawybory w USA? Jeśli tak, to który z kandydatów jest panu najbliższy?

KK: Śledzę oczywiście kampanię wyborczą w Stanach Zjednoczonych. Uważam, że najbardziej prawdopodobny kandydat republikanów nie ma szans, ponieważ trudno przekonać obywateli do kandydata-multimilionera, który dzięki lukom w prawie podatkowym płaci mniejsze podatki niż jego sekretarka. Choć muszę powiedzieć, że pamiętając o tym, co zrobili dla Polski prezydenci z Partii Republikańskiej, np. Ronald Reagan zawsze będę miał ciepłe uczucia dla przedstawicieli tej formacji.

Żałuję natomiast, że z wyścigu wycofał się kandydat o polskich korzeniach, były gubernator Tim Pawlenty.

TS: Jak to naprawdę jest z panem i Cezarym Grabarczykiem? Jest wojna na śmierć i życie, czy zwykła partyjna rywalizacja podgrzewana przez media? Jesteście przyjaciółmi czy mijacie się bez słowa w sejmowych korytarzach?

KK: Nasze relacje są normalne. Nie jest ważne, co jeden pan myśli o drugim panu, albo jakie są relacje jednego pana z inną panią. W mojej działalności natomiast ważne są relacje z Łodzianami, dlatego staram się wykonywać jak najlepiej moje obowiązki parlamentarzysty stanowiąc dobre prawo w komisji kodyfikacyjnej, pracując w Łódzkim Zespole Parlamentarnym czy na co dzień spotykając się z mieszkańcami.

Pana kariera to wielka sinusoida. Pod koniec lat 90-tych był pan jednym z najbliższych ludzi premiera Buzka, a w 2006 przegrał pan wybory na Prezydenta Łodzi. W 2009 został pan ministrem sprawiedliwości, a w 2010 pana środowisko przegrało walkę o władzę w łódzkiej PO z frakcją Cezarego Grabarczyka i prezydentem Łodzi została kojarzona z nim Hanna Zdanowska. W 2011 zdobył pan prawie 70 tys. głosów w wyborach do Sejmu, ale nie pozostał pan na stanowisku ministra sprawiedliwości. Skończyliśmy, więc wyliczankę na „dołku”. Na jaki szczyt zawiedzie pana teraz sinusoida? Znów powalczy pan o wpływy w Łodzi czy skoncentruje się na polityce centralnej?

KK: Zaskoczę pana. Ja wyznaję dość staromodne podejście do polityki, które mówi, że należy ciężko pracować i nie oglądać się na innych. Moją ambicją jest wykonywać dobrze mandat posła, żeby nie zawieść zaufania wyborców. To dziś mnie zajmuje, a nie kreślenie scenariuszy na przyszłość. Siłą polityka nie jest poparcie struktur partyjnych czy umiejętność prowadzenia zakulisowych gier, ale wyborcy. To oni zawsze na końcu – czy to się komuś podoba czy nie – decydują o naszych losach.