Saturday, October 15, 2011

Król Mistewicz jest nagi

Posted by Tomek Skupieński On Kwiecień - 27 - 2011

W 11 numerze „Uważam Rze” (przedświątecznym) Eryk Mistewicz opublikował tekst „Dwa lata z Twitterem”, z którym zdecydowanie się nie zgadzam.
Eryk Mistewicz zachwala Twittera jako miejsce, w którym obecnych jest wielu polityków, dziennikarzy, blogerów, członków zarządów dużych spółek. Dzięki Twitterowi mogą oni „być na bieżąco, stymulować dyskusje, budować reputację”. Jego zdaniem za pomocą Twittera wygenerowano już kilkadziesiąt a może nawet kilkaset świetnych narracji. Mistewicz odradza jednocześnie osobom publicznym prowadzenie bloga, gdyż miałoby to pokazać, że autor ma „zbyt dużo czasu”.

Prawdę mówiąc jakoś nie mogę sobie przypomnieć choćby kilku narracji wygenerowanych przez użytkowników Twittera, nie mówiąc już o kilkudziesięciu czy kilkuset, o których mówi Mistewicz. Przez narrację rozumiem tutaj temat, którym na poważnie zajęła się opinia publiczna i faktycznie trafił pod strzechy, zajmując wyborców. Znacznie częściej natomiast słyszę bądź czytam w mediach, odwołania do odradzanych przez Mistewicza blogów (Ryszard Czarnecki, Ludwik Dorn) czy narracji wygenerowanych przez użytkowników Facebooka (Gdzie jest krzyż?). O narracjach trafiających do mas nie może być więc w wypadku Twittera mowy. To o jakie chodziło Mistewiczowi?

Mistewicz w wywiadzie dla Spider’s Web podkreśla, że dla niego zaletą Twittera jest elitarność, a wartość narracji stanowi nie ilość odbiorców, ale ich jakość – jego zdaniem, na Twitterze zebrał się kwiat pokolenia. W mojej ocenie to życzeniowe myślenie. Jestem przekonany, że bardzo wielka część „kwiatu pokolenia” nie ma konta na Twitterze, a nawet jak ma to jest ono martwe. Politycy, których w swoim felietonie w „Uważam Rze” Mistewicz stawia za wzór czyli Marek Jurek, Paweł Poncyliusz i Bartosz Arłukowicz mają na Twitterze 2-3 tysiące śledzących. Najpewniej w znacznej części są to inni politycy, dziennikarze, publicyści, redakcje. Czyli dokładnie ci sami ludzie i te same instytucje, które śledziłyby blogi, felietony w gazetach, wpisy na Facebooku każdego z tych polityków. Z resztą „wzorowi” zdaniem Mistewicza userzy Twittera piszą coś z doskoku (Arłukowicz, Poncyliusz) a regularny jest jedynie Marek Jurek.

Mistewicz wychwala Twittera za wielką wygodę i przejrzystość. Bzdura, śledząc kilkadziesiąt politycznych i okołopolitycznych (media, blogerzy, komentatorzy) kont na Twitterze mamy zwyczajny informacyjny śmietnik – pourywane zdania, odpowiedzi nie wiadomo na jakie pytania różnych użytkowników, komentarze do nie wiadomo jakich linków. Przyjrzyjmy się ostatnim wpisom samego Mistewicza.

„@przemekspider @sfidelek Wielebny zyskał jedna dusze.” Jaką informację przyniósł nam ten wpis? Kompletnie żadną. Popatrzmy dalej.
„@katarynaa Dziś od rana Kaczyński robi za Le Pena. Asia ma szczęście, że uciekła spod noża. Robilalby w tej sytuacji za Marine Le Pen”.  Rozumiem, że chodzi o Joannę Kluzik-Rostkowską, ale chwilę nad tym musiałem się zastanowić. Gdzie ta super narracja? Mistewicz odpowiada Katarynie na wcześniejszy wpis czy zagaduje ją? Nie wiadomo.

Na Twitterze panuje spory bałagan, o przejrzystości informacji nie może być mowy. Ja śledzę 109 osób i informacji jest bardzo dużo. Chciałbym zobaczyć jak wygląda Timeline Mistewicza, który śledzi 776 osób… Dużo przejrzystszy jest Facebook, notki również są krótkie, ale wszystko jest lepiej poukładane. Tak samo wolę śledzić bloga i przeczytać coś sensownego dwa razy w tygodniu niż chwytać kolejne wpisy na Twitterze pt. „Dzisiaj jestem w Radiu Zet”, „Właśnie wylądowałem w Gdańsku”. Twitter jest ekonomiczny czasowo? Nieprawda, przy dużej liczbie śledzonych, jeśli faktycznie jesteśmy nimi zainteresowani, nowe notki pojawiają się co chwilę. Jeśli chcemy się skutecznie komunikować to nie możemy wrzucać twitta raz na dwa tygodnie, bo to nie komunikacja!

Moim zdaniem Mistewicz zaklina rzeczywistość. Twitter w Polsce jest miejscem, w którym wypada być, a nie takim, które niesie jakiekolwiek korzyści. Poza tym, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że jakby ktokolwiek inny w dużym tygodniku opinii napisał, że dwa ostatnie lata Twittera to był świetny czas wypełniony dziesiątkami bądź setkami świetnych narracji to by został wyśmiany. Ale jak powiedział to Mistewicz, to jest to wielka wizja i ocena fachowca. A ja ośmielę się powiedzieć, że w kwestii Twittera, król Mistewicz jest nagi.

=====
Pobierz bezpłatny poradnik:

=====

 

Podoba Ci się mój post? Podziel się nim ze znajomymi.

6 Responses to “Król Mistewicz jest nagi”

  1. Xerxes 1978 pisze:

    Też mi się tak wydaje, ze ten Twitter tak lansowany przez Mistewicza, cały czas mi przychodzi do głowy czy bezinteresownie, jest za skomplikowany. Pytanie o to dlaczego Mistewicz z takim zaangażowaniem promuje Twitter jeszcze mówiąc o tym, że to jest sprawa marketingowego zaangażowania i kasy i akcji, to coś mi tu śmierdzi.

    Ale wracając do Twittera to nie dość że nie widać kto komu co pisze (chyba że się założy konto i obserwuje się akurat tych których powinno się obserwować aby wiedziec ale niby skąd)to w ogóle średnio wiadomo o co chodzi. Mam konto na Twitterze i moje pisanie tam NIE MA ŻADNEGO SENSU bo śledze sobie np tych którzy i tak są w innych miejscach a obserwuje mnie w tej chwili tylko 14 osób.

    To mam pisać na twitterze dla 14 osób? Taniej będzie jak do nich wyślę SMSA:) Więc wniosek, że Twitter do luftu podzielam w pełni!

    Odpowiedz
  2. Tomasz Skupieński pisze:

    @Xerxes 1978
    Są serwisy, które się przyjęły jak Facebook czy Nasza-Klasa, a są takie, które furory nie zrobiły i do nich właśnie należy Twitter. Można oczywiście brak użytkowników nazwać „elitarnością” ale myślę, że to zwykłe zaklinanie rzeczywistości.

    Odpowiedz
  3. Obrażalski? „Za krytykę zablokował mnie na Twitterze” | Kampania na żywo pisze:

    [...] Skupieński bardzo merytorycznie skrytykował na blogu zachwyty Mistewicza nad Twitterem. I dostał od niego [...]

    Odpowiedz
  4. Czy Twitter naprawdzę rządzi kampanię | Kampania na żywo pisze:

    [...] Skupieński w czerwcu merytoryczne udowodnił, jak bardzo Eryk Mistewicz się myli. Ekspert od mediów zauważył, że większość [...]

    Odpowiedz
  5. Czy Twitter naprawdę rządzi kampanią | Kampania na żywo pisze:

    [...] Skupieński w czerwcu merytoryczne udowodnił, jak bardzo Eryk Mistewicz się myli. Ekspert od mediów zauważył, że większość [...]

    Odpowiedz
  6. Czy Twitter naprawdę rządzi kampanią wyborczą | Kampania na żywo pisze:

    [...] Skupieński w czerwcu merytoryczne udowodnił, jak bardzo Eryk Mistewicz się myli. Ekspert od mediów zauważył, że większość [...]

    Odpowiedz

Leave a Reply

*

Jak skutecznie dotrzeć do wyborcy?

Na Facebook’u założyć Fan Page czy profil indywidualny? Czy konto na Twitterze jest potrzebne? Czy mogę zrezygnować ze strony internetowej? [...]

Podoba Ci się mój post? Podziel się nim ze znajomymi.

Joński i Makowski biorą Łódź

Dariusz Joński i Krzysztof Makowski bardzo dobrze komunikują się z Łodzianami. Dariusz Joński wytrwale i systematycznie pracuje na swój wizerunek, [...]

Podoba Ci się mój post? Podziel się nim ze znajomymi.